Wczoraj upiekłam pierwsze w życiu pszenne bułki. Były przepyszne. Przepis u Liski, która nie od dziś jest dla mnie źródłem kulinarnych inspiracji. Już wyrasta ciasto na następne :)
Ciesząc się tym, co mam kolekcjonuję w pamięci zapachy. To one później przywołują na myśl wspomnienia takich cudnie przemijających chwil. Zapach powietrza nagrzanego słońcem, zboża, igliwia, jagodzianek upieczonych z własnoręcznie uzbieranych jagód, pszennych bułek rumieniących się w piekarniku.
Naprawdę mnóstwo dobrej energii.

***
I don't know what people used to do in crucial moments of their life. I enjoy free time I've got, sleep till I've got enough, mow the grass outside our house, go for a walk with Badyli and eat salted sunflower seeds, watch the moovies that I missed. I don't long for great journeys, going abroad. This way of spending free time completely satisfies me. I backed wheat bunns yesterday according to Liska's recipe. The dough for some more is actually prepared.
Enjoying all the things that I've got I collect the smells in my memory. They remain me happy moments like these. The smell of warmed up summer air, grain, conifer needles, buns with blackberries picked up ourselves, rolls browning in the oven.
Lots of positive energy indeed.
.:EDIT:.
Od wczoraj wiedziałam, że w tym poście czegoś brakuje... I już wiem czego :)
It was absolutely clear for me that this post wasn't completed. Now I know what was missing :)






jejku, jakie apetyczne. Muszą cudownie pachnieć i smakować!
Kejt, nie wiem jak to zrobiłaś, ale one pachną aż u mnie;DDD
Pozdrawiam ciepło:)
Wyglądają przepysznie...niezła pułapka- siadasz i nie wiesz kiedy WSZYSTKIE zjadłaś:(
Zapraszam do siebie, do zabawy:)
Mhmm, wyglądają apetycznie :) A na drugim planie... czyżby to ten parapet, na który z gracją wskakiwałaś swego czasu? ;)
Macie rację- pachną świetnie, a do tego baaardzo prosto je upiec- naprawdę polecam! Najbardziej lubię w nich to, że mają taką chrupiącą, grubą skórkę :) W zasadzie najlepsze są tylko z masłem. Ewentualnie z brie. Inne dodatki "maskują" smak :)
Doti, zdjęcie zrobiłam w kuchni, poprzednie w sypialni. Ale parapety w całym domu są takie same, stąd podobieństwo :)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Czekoladowa, czytasz w moich myślach! Z racji nowego psiego członka rodziny ograniczę się w tym roku do wyjazdów na rodzimą działkę i wcale nie jest mi z tym źle. Wspaniałe melancholijne wycieczki do czasów dzieciństwa i beztroski :)
http://www.youtube.com/watch?v=9AuhTr2AAQQ
mimo że sens i przekaz jest ciutkę inny ;) bardzo mi pasowało :)
zazdroszczę Ci nieba ;) :*
wyglądają super smacznie i aż żałuję, że nie mogę ich powąchać...
jest w tym co napisałaś coś wspaniałego- te wszystkie "drobiazgi" dookoła są tak ważną częścią naszych wspomnień i tego, co później nazywamy szczęśliwą chwilą... dlatego trzeba na nie zwracać uwagę, żeby nic nie umknęło!
czuć pozytywną energię u Ciebie . I tak trzymac a buły mmmmmmmm jak marzenie:-)
oh
fajnie tak se cieszyc malymi rzeczami(a zreszta to moze moj blad ze nazywam je malymi?)ucze sie tego i srednio mi wychodzi
a z bułkami porzegnalam sie niedawno jak weszlam na wage po urlopie(utwierdziwszy sie zreszta w tym przekonaniu ogladajac zdjecia z tegoz wyjazdu) wzdech
z czasem człowiek zaczyna doceniać te 'najnudniejsze wakacje w historii'. w takich wakacjach fajne jest to, że ma się czas na to wszystko, na co nie miało się, gdy goniła nas wieczna praca. najlepsze w tym wszystkim jest to, że ma się czas na pieczenie! ja ostatnio ciągle piekę pleśniaka, ale te Twoje buły wyglądają smakowicie, więc chyba się skuszę i zmienię mój piekarnikowy repertuar (;
wypoczywaj więc ile tylko się da :)
o jak miło spotkać osóbką cieszącą się tym, co niesie ze sobą zwykły dzień!
a bułeczki kuszą...bardzo:)
Najpiękniejsze są właśnie te malutkie codzienności,które nam się przytrafiają;)Pozdrawiam ciepło
Serdecznie zapraszam do odebrania niespodzianki
http://szkatulkazwyobraznia.blogspot.com/2009/08/dostaam-wyroznienie_11.html#comments
Jestem fanem koszenia trawy. Buły jak marzenie :D
No dobrze.
Ale co tu tak CICHO???